WTA 125 Megasaray Hotels Open to cykl turniejów na kortach ceglanych rozgrywanych w tureckiej Antalyi. W tym roku na tureckich kortach oglądamy Katarzynę Kawę oraz Maję Chwalińską. 33-latka z Krynicy Zdroju w pierwszym turnieju pożegnała się z rywalizacją już po premierowym spotkaniu, w którym musiała uznać wyższość późniejszej triumfatorki, Japonki Moyuki Uchijimy, natomiast w drugim dotarła do półfinału, gdzie lepsza okazała się Ukrainka Anhelina Kalinina, zwyciężczyni drugiego turnieju. Trzecią odsłonę rozpoczęła od zwycięstwa, podobnie jak Chwalińska. 24-latka rodem z Dąbrowy Górniczej pokonała w pierwszym spotkaniu na mączce Turczynkę Adę Kumru 6:0, 6:0.
Wielki powrót Chwalińskiej. Było już 0:5, gdy Polka odwróciła losy seta
W meczu drugiej rundy młodsza z Polek zmierzyła się ze Słowenką Tamarą Zidansek. 28-latka w rankingu WTA jest notowana na 148. miejscu, podczas gdy nasza tenisistka w tym samym zestawieniu zajmuje 134. miejsce. Czwartkowe spotkanie było ich pierwszym bezpośrednim pojedynkiem w historii.
Reprezentantka Polski rozpoczęła ten mecz niemalże najgorzej, jak tylko się dało. Zidansek po wygraniu gema przy swoim podaniu, w kolejnym wykorzystała drugiego break pointa, szybko przełamując naszą zawodniczkę. Przy swoim serwisie Słowenka była nie do zatrzymania, a jak się po upływie kolejnych minut okazało, deklasowała Dąbrowiankę także przy jej serwisie, czego skutkiem było kolejne przełamanie – do zera, w czwartym gemie. Starsza z tenisistek pewnie zmierzała po zwycięstwo w premierowej partii, zapisując piątego gema na swoim koncie (0:5).
Gdy Polka stanęła przed widmem tzw. bajgla w pierwszym secie w wykonaniu rywalki, w jej grze, dosłownie wszystko uległo zmianie. 24-latka w pierwszej kolejności wygrała swojego pierwszego gema, by w kolejnym obronić piłkę setową i wykorzystać drugą szansę na przełamanie (2:5). Na korcie oglądaliśmy zupełnie “inną” Chwalińską, jak choćby przed kilkunastoma minutami. Maja doprowadziła do remisu 5:5, odrabiając po drodze straty przełamań. W jedenastym gemie przy stanie (5:5) przypomniała o sobie Zidansek, zapewniając sobie w najgorszym przypadku grę w tie-breaku. Rozpędzona Polka doprowadziła do decydującego gema, nie dając ugrać choćby punktu przy swoim serwisie. W nim Chwalińska rozgromiła wręcz Słowenkę, pozwalając jej na zdobycie tylko jednego punktu, czym przypieczętowała swój wielki powrót w tej partii – 7:6(1).
Zobacz też: Spektakularna przemiana Igi Świątek. “Dawno jej takiej nie widziałam”
Zidansek zaskoczyła Chwalińską
Drugą odsłonę Zidansek ponownie mogła rozpocząć od przełamania serwisu Polki, lecz ta zdołała odeprzeć atak rywalki, zapisując na swoim koncie premierowego gema. Po chwili to samo zrobiła słoweńska tenisistka. W trzecim gemie Dąbrowianka dała się zaskoczyć przeciwniczce, która wreszcie “dopięła swego”, lecz jej szczęście nie trwało zbyt długo, gdyż przy pierwszej okazji reprezentantka Polski odrobiła tę stratę (2:2). Przy własnym podaniu Chwalińska wyszła na prowadzenie, wykorzystując dopiero piątą okazję ku temu. 28-latka natychmiast doprowadziła do wyrównania, a w kolejnym gemie po raz drugi w tym secie odebrała serwis Polce. Tym razem 24-latka nie zdołała odpowiedzieć przełamaniem powrotnym, przez co Słowenka wykorzystała “autostradę” do zwycięstwa w tej partii – 3:6.
Prawdziwy rollercoaster
Wyraźnie będąca “w gazie” po takiej końcówce, Tamara Zidansek zdawała się jeszcze bardziej rozpędzać w trzeciej partii, gdyż po pewnym wygraniu swojego podania, gładko przełamała Chwalińską (1:3). Polka nie zamierzała jednak oddać tego meczu tak łatwo. W piątym gemie, choć przegrywała 0:30, zdołała powrotnie przełamać przeciwniczkę, by w kolejnym doprowadzić do wyrównania (3:3). Niestety odrodzenie Słowenki nastąpiło w kolejnym gemie, kiedy to Dąbrowianka miała dwa break pointy przy stanie 40:15. 28-latka wyszła z opresji i wygrała swoje podanie, a po chwili odebrała serwis 24-latce (3:5).
Gdy już wydawało się, że Zidansek przy swojej zagrywce zamknie spotkanie, ponownie do głosu doszła nasza tenisistka. Nieoczekiwanie, bez straty punktu przełamała rywalkę, a w kolejnym gemie wyrównała wynik seta (5:5). W gemie numer jedenaście tenisistka ze Słowenii miała pięć szans na to, by wyjść na prowadzenie, lecz nie zdołała ich wykorzystać. Zrobiła to natomiast Polka – i to przy pierwszej okazji. Na jej nieszczęście w kolejnym gemie doszło do kolejnego zwrotu akcji. Zidansek nie pozwaliła Dąbrowiance na zdobycie choćby punktu, dzięki czemu doprowadziła do tie-breaka, który miał zdecydować o losach awansu do ćwierćfinału.
Chwalińska zaczęła tie-breaka najgorzej jak się tylko dało przegrywając pięć pierwszych piłek (0-5). Polka poderwała się jeszcze zupełnie niespodziewanie, doprowadzając do stanu 4-5. Słowenka przerwała “szarżę” naszej tenisistki, ale nie zdołała wykorzystać dwóch piłek meczowych (6-6). Na nieszczęście Dąbrowianki, ta sztuka udała jej się przy czwartej próbie, dzięki czemu zapewniła sobie awans do ćwierćfinału imprezy.
Maja Chwalińska – Tamara Zidansek 7:6(1), 3:6, 6:7(7)
W ćwierćfinale turnieju rywalką Tamary Zidansek będzie Poliną Kudiermietowa.
Druga z reprezentantek Polski, Katarzyna Kawa pokonała Hiszpankę Leyre Romero Gormaz 6:3, 6:3 i w ćwierćfinale turnieju zmierzy się z Francuzką Carole Monnet.